Julian Tuwim "Wywiad" (1931) -------------------------------------------
Już na wizytówce, ktorą podała mi służąca, było "Bohdan Ryszard łupko, literat". Następnie wszedł sam literat Bohdan Ryszard łupko, oświadczył, że jest Bohdanem Ryszardem łupko, literatem, i usiadł.
Rozejrzał się po ścianach, po biurku, po półkach biblioteki, wreszcie głosem drżącym i radośnie wzruszonym powiedział:
- Więc to tutaj jest ta świątynia dumania, w której mistrz tworzy?
Dodatnie wrażenie, jakie na mnie zrobił Bohdan Ryszard, prysło od razu. "Mistrzujących" nienawidzę. Ale gdy spojrzałem w te błękitne, błyszczące oczy, pełne podziwu i uwielbienia dla mojej osoby (w tych oczach była cała dedykacja - długa, serdeczna, przesadna, głęboką czcią i oddaniem zakończona), gdy popatrzyłem na bezradne ręce łupki, ręce, które byłyby teraz najszczęśliwsze, gdyby trzymały bukiet róż (oczywiście dla mnie) - poczułem ciepłą sympatię dla Bohdana Ryszarda i z wielką życzliwością odrzekłem:
- Tu.
Oblicze łupki tak rozpromieniało, jak gdyby odpowiedŹ moja była sensacją, rewelacją, czymś najmniej na świecie spodziewanym. Wilgotnym, zachwyconym wzrokiem zaczął polerować meble. łupko stał się wiosennym słońcem, od którego surowe półki, stół, krzesła (i ja sam) zalśniły jakby oliwą pociągnięte.
Milczeliśmy tak przez kilka chwil, obydwaj szczęśliwi, z uśmiechem zażenowania na ustach.
- Przyszedłem prosić mistrza o wywiad. Jestem redaktorem kwartalnika literackiego słuchaczy Wyższych Kursów Jedwabniczych ("Wukaje", dodał z satyrycznym uśmiechem). Pismo nasze nazywa się: "Hen, dążmy w świt" i...
Tytuł pisma tak mnie ze względów fonetycznych zafrapował, że przerwałem łupce i poprosiłem, aby mi na kartce napisał. Dopiero wtedy uspokoiłem się i zapytałem o program pisma, jego treść, cele itp. nic mnie nie obchodzące sprawy.
Literat Bohdan Ryszard odchrząknął, przysunął nieco krzesło i z zapałem zaczął opowiadać.
- Celem naszym, mistrzu, jest piękno i duch. Wierzymy w świetlaną przyszłość, w zwycięstwo dobra i słońca. Naszymi ideałami są: prawda, wiara. sztuka i moc. Precz ze słabością! Precz z marazmami! My dążymy ku nowej jutrzence! Ludzkość musi się odrodzić, skąpana w krynicy ducha i prawdy! Szara powszedniość musi zniknąć z oblicza ziemi - my zastąpimy ją królestwem piękna i ducha!
Na szlachetną twarz różowego z natury łupki wystąpiły gorące pomidorowe wypieki: lewą ręką gwałtownie manewrował pomiędzy sercem a sufitem.
Program kwartalnika bardzo mi się spodobał. Królestwo piękna i ducha jest przecież i moim ukrytym marzeniem. Zapytałem więc łupki, jak "Wukaje" zrealizują swe zamierzenia.
Okazało się, że w bardzo prosty sposób. Co kwartał będzie wychodzić zeszyt pisma "Hen, dążmy w świt!", w którym zaszczepiać się będzie w ludzkość wiarę w piękno, ducha oraz świetlaną przyszłość. Za pomocą ideałów, prawdy, sztuki i mocy usunięte zostaną z życia słabość i marazm, po czym wszyscy zaczną dążyć ku jutrzence - i narody automatycznie odrodzą się w krynicy ducha i prawdy. Wtedy zniknie szara powszedniość, a następnie uformuje się już królestwo piękna i ducha.
Nie będę ukrywał, że się do tej sprawy zapaliłem. Bo co tu dużo gadać? Człowiek się długie lata męczy, trudzi, szuka nowych dróg, pochłania setki książek, a coraz bardziej brnie w wątpliwości i rozterki. Tymczasem taki Bohdan Ryszard z piorunującą szybkością opanował całokształt zagadnień i zagadek, postawił sobie cudowny cel, znalazł proste środki do osiągnięcia - i orlim lotem pędzi ku zwycięstwu.
- Więc czym mogę być panom pomocny? - zapytałem.
- Prosimy, mistrzu, o wywiad! Pragniemy, aby z łamów naszego kwartalnika odezwały się mocne, męskie słowa...
- Proszę, niech pan zadaje pytania.
łupko wyciągnął z kieszeni blok i ołówek.
- Co mistrz sądzi o pięknie?
Odpowiedziałem bez namysłu:
- Wierzę w świetlaną przyszłość piękna.
- Cudownie! Cudownie! - szeptał łupko, zapisując rewelacyjną moją odpowiedŹ.
- A o duchu co mistrz sądzi?
- Duch to potęga. Prawda ducha i wiary powinna przyświecać ludzkości, a droga ku niej prowadzi przez złote wierzeje sztuki.
łupko tracił z zachwytu przytomność.
- Tak jest! tak jest! - mówił gorącym, fanatycznym szeptem, notując moje słowa.
- A jakie, mistrzu, powinny być ideały ludzkości?
- Ideałami ludzkości powinna być moc i wiara w świetlana jutrzenkę świtu! Narody muszą się odrodzić w krynicy ducha i prawdy, przy czym hasłem ich musi stać się wiara, że marazm i słabość znikną z oblicza ziemi, skąpane w brzasku królestwa i ducha.
łupko płakał. Z żarliwych, płonących oczu spływały łzy na pomidorowe wypieki, a następnie kapały na blok upstrzony nerwowymi literami.
- Czy to nie cudowne i święte - zawołał - że mistrz tak samo to rozumie i czuje, jak my! Przecież nie umawialiśmy się! A z ust mistrza usłyszałem potwierdzenie naszych ideałów! Tak jest! My tez wierzymy w świetlane zwycięstwo ducha! Naszymi ideałami także są: moc, sztuka i prawda! Dążymy wraz z mistrzem ku nowej jutrzence!
- Razem, młodzi przyjaciele! - krzyknąłem - niech żyje duch!
- Niech żyje!!! - zawył łupko już w transie, już w ekstazie, już mój na wieki.
- A teraz na wódę, na dziwki, na ochlaj, na ryms! - ryczałem jak opętany, wznosząc entuzjastycznie rękę do góry.
- Tak! tak! - wołał łupko w idealistycznym zamroczeniu. - Razem! na wódę! na dziwki! na ryms! na ochlaj! ku nowej jutrzence! ku nowym świtom! Wracaliśmy z Bodziem w świetlanym blasku nowej jutrzenki. Była siódma rano. Bodzio wlókł się zryty i mętny.
Wreszcie wybełkotał:
- Te! Julek!... a może na dworcu dadzą?
Jak wiadomo, bufety kolejowe czynne są przez całą dobę bez przerwy, a od niedawna zaprowadzono w nich wyszynk alkoholu.
|